Post Top Ad

19 kwietnia 2017

The Blogger z browaru Brokreacja

The Blogger 2016 jest dla mnie piwem specjalnym. I nie chodzi tu o jakieś szczególne walory aromatyczne czy smakowe, tudzież osobiste konotacje z browarem Brokreacja. Specjalna jest dla mnie jego nazwa.
Gdy około trzy miesiące temu (dokładnie 29 stycznia 2017 r.) opublikowałem swój pierwszy wpis, stwierdziłem, że świetnym wynikiem byłoby dobicie w ciągu trzech miesięcy do 1000 odsłon na blogu i 100 lajków na Facebooku. Nagrodą za taki wynik miała być prywatna degustacja piwa The Blogger. Że niby zasłużyłem na takie miano. Karą, za nie wykonanie zadania, miało być publiczne wypicie z zadowoleniem na twarzy trzech koncerniaków.
Trzy miesiące mijają za około półtorej tygodnia, a ja już mogę się pochwalić osiągnięciem założonych progów (114 lajków na FB i ponad 2 tys. odsłon na blogu). Dużo to czy mało, to pytanie do fachowców. Ja jestem zadowolony z wyniku, w związku z czym, piwo The Blogger ląduje na stronce.

Parę słów o piwie.
Piwo The Blogger 2016 to eksperyment naukowy i piwowarski, polegający z grubsza na tym, że receptura piwa została opracowana na podstawie wyników ankiet przeprowadzonych wśród blogerów zajmujących się tematyką piwną. Pytano o składniki (drożdże, chmiele, słody czy dodatki), które powinny być wykorzystane do produkcji takiego piwa oraz jego cechy (goryczka, Blg). A że wyobraźnia blogerów jest nieokiełznana i nie zna pojęcia "nuda", efektem tych prac jest piwo w stylu Cherry Smoked Pepper Rye Wood Aged Strong Ale.
Podstawowe dane:
Ekstrakt - 18,5 Blg
Alkohol - 8,1%
Goryczka - 45 IBU
Słody: Pale Ale Marris Otter, słód wędzony wiśnią, słód żytni
Chmiele: Sticklebract, Sybilla
Drożdże: Mangrove Jack's New World Strong Ale
Dodatki: płatki owsiane, pieprz czerwony, płatki z drewna wiśniowego
Data przydatności: 09.05.2017 r.

Przejdźmy do degustacji
Ćwicząc swoją blogerską dociekliwość, postanowiłem sprawdzić, czy wszystkie elementy, które składają się na tak bogato opisany styl piwa (chodzi mi głównie o określenia cherry smoked, pepper, wood aged), rzeczywiście mają odzwierciedlenie w gotowym produkcie.
  • Wygląd
I tu zaskoczenie. Nie jest to tak widoczne na zdjęciu powyżej, ale piwo jest bardzo jasne, ma żółtą, morelową barwę. Poza tym jest bardzo klarowne. Mi osobiście, do tak ułożonej receptury, pasowałaby ciemniejsza, bardziej zamglona barwa np. bursztynowa lub rubinowa. Ale cóż. Piana drobno i średnio pęcherzykowa, szybko zanikająca i tworząca w szkle cienki pierścień.
Na uwagę zasługuje etykieta, która przedstawia postać w okularach na tle tablicy korkowej z przymocowanymi kapslami. Moje skojarzenia, dotyczące tego, kim może ona być, są jednoznaczne.
Ocena: 7 / 10
  • Aromat
Pierwszy niuch piwa to dobry moment, żeby znaleźć (lub nie) coś, co pasuje do określenia "cherry smoked". Niucham i już wiem, że nie będzie łatwo. The Blogger nie jest piwem o specjalnie intensywnym aromacie. Wszystkie nuty są raczej delikatnie zaakcentowane. Czuć podbudowę słodową piwa oraz lekkie zapachy chmielowe. Ale, co najważniejsze, dają znać o sobie również aromaty wędzone i owocowe. Słód wędzony wiśnią wykonał swoje zadanie bardzo dobrze. The Blogger 2016 to piwo zdecydowanie "cherry smoked".
Ocena: 7 / 10
  • Smak
No to teraz będę mógł się wykazać. Poszukiwany jest zarówno efekt wykorzystania czerwonego pieprzu jak i nuty wynikające z wrzucenia na leżak płatków drewna wiśniowego. Bogaty w doświadczenia wynikające z picia mocnych trunków wiem, że najlepiej szukać niuansów w piwie na początku degustacji. Tak też i uczyniłem.
Przelewam piwko do gardła i bach. W smaku zdecydowanie wyczuwalne są efekty wykorzystania słodu wędzonego oraz płatków drewna wiśniowego. Już od pierwszego łyku pojawiają się nuty drewna owocowego, które w miarę ogrzewania się piwa stają się jeszcze bardziej intensywne. Poza tym piwo jest dość treściwe i gładkie. Ale co z tym, pieprzem. Skupiony do metalu biorę drugi łyk piwa i nic. Bełtam nim na lewo i prawo jakbym płukał paszczę po myciu zębów i nic. Przełykam piwo ... no i mam to. W końcu. Piwo po przełknięciu pozostawia po sobie lekkie, pieprzowe szczypanie w przełyku. W miarę upływu czasu to odczucie jednak zanika. 
Ocena: 8 / 10

Podsumowanie
Jak się okazało, piwo The Blogger nie jest tylko ładnie i fachowo nazwaną wydmuszką. Wszystkie obiecane elementy stylu są jak najbardziej obecne. Nie jest to też piwo przegięte w jakąkolwiek stronę. Pomimo bogatej receptury oferuje fajny balans aromatyczno - smakowy. Idealnie nadaje się na nagrodę dla początkującego blogera.
Ocena ogólna: 22 / 30 

PS. Dzięki wam nie muszę pić tych trzech koncernowych eurolagerów. Pozdrawiam.
17:38 / by / 2 Comments

2 komentarze:

  1. Nie jestem zwolenniczką piwa, ale po Twoim opisie, aż mam ochotę spróbować "Bloggera" :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na piwach się nie znam, to raczej działka mojej drugiej połówki. Wiem jednak, że takie piwa o zabawnych nazwach (nawiązujących do danej osoby) są dobrym prezentem, więc ostatnio zrobiłam mojej połówce niespodziankę i kupiłam piwo "Inżynier". Cieszył się, jak głupi :P

    OdpowiedzUsuń

Post Top Ad